Nie lubię tej wymuszonej zadumy Wszystkich Świętych, bałam się, że będzie smutno, ponuro, listopadowo... a tu się okazuje, że to jedna z lepszych niedzieli jakie pamiętam! Od rana słonecznie, pogodnie, bez pośpiechu i napinki. Po prostu słodkie lenistwo... Myślałam, że nie może być lepiej, aż do momentu gdy wczesnym popołudniem podczas spaceru dzwoni telefon mojego I., a w słuchawce bomba!
